Polska odzyskała główny bunkier Hitlera

Polska odzyskała główny bunkier Hitlera
Z tego miejsca przywódca nazistów kierował II wojną światową.

Bunkier, z którego Adolf Hitler kierował atakiem na ZSRR, został sądownie zwrócony państwu. Kwatera Wolfsschanze (Wilczy Szaniec) w Polsce istniała przez kilka lat, wysadzono ją w powietrze w 1944 roku, a obecnie w planach jest utworzenie tam muzeum.

Osobisty bunkier Hitlera ma numer 13. „Jest to największy bunkier w całym kompleksie. Fundament znajdował się na głębokości sześciu metrów, a grubość dachu wynosiła prawie dziewięć. Z drugiej strony był jeszcze jeden dom, w którym mieszkał Hitler, ale nocował zawsze w bunkrze, był on jednoosobowy. Ile użyto metalu, betonu – takich informacji technicznych nie można znaleźć nigdzie indziej. W Niemczech praktycznie nie zachowała się dokumentacja w odniesieniu do tego obiektu, była to tajemnica wojskowa. Na 250 hektarach zostało zbudowane miasteczko z własną elektrownią, ogrzewaniem, kanalizacją, dworcem kolejowym i lotniskiem. Było to największe centrum zarządzania II wojną światową”, - powiedział prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej „Ziemia Mrągowska” Robert Wróbel.

To właśnie w tym bunkrze miał miejsce najbardziej znanym nieudany zamach na Hitlera. Führer wyszedł z tego z małą raną postrzałową, poparzonymi nogami i uszkodzonymi błonami bębenkowymi. Przed wycofaniem się z Prus, naziści w ciągu kilku sekund wysadzili w powietrze całe miasteczko. Rozminowywanie terenu wokół zajęło 10 lat.

Zainteresowanie tym obiektem zawsze była bardzo duże. Zaraz po rozminowaniu w latach pięćdziesiątych kwaterą Hitlera zajmowało się państwo, ale później tereny oddano w dzierżawę prywatnej firmie, a obecnie ponownie oddano je państwu. Postanowiono pozbyć się atrakcji turystycznych, które tam dominowały. Nową koncepcję opracują historycy z Instytutu Pamięci Narodowej. Nikt nie ma zamiaru odbudowywać bunkrów, ale na pewno zostanie utworzony szlak dydaktyczny dla turystów. W planach jest małe muzeum z ekspozycjami multimedialnymi. „Ten obiekt nie ma statusu muzeum, ale nie możemy dopuścić do tego, aby był tutaj, że tak powiem, jarmark. Mamy ostrożnie opowiadać historię. Musimy pokazać, że w tym miejscu podejmowano decyzje w sprawie masowych zabójstw, tworzenia obozów koncentracyjnych w czasie wojny, aby stało się to ostrzeżeniem dla młodego pokolenia przed nowymi możliwymi wojnami”, - oświadczył przedstawiciel Nadleśnictwa Srokowo Zenon Piotrowicz.

Artykuły powiązane