czwartek, 11 styczeń 2018 16:20

Ukrainka straciła rękę w polskiej pralni bo właścicielowi szkoda było sprzętu

Ukrainka Ołena Romanenko doznała makabrycznego urazu podczas pracy w Polsce.

Kobieta straciła rękę w pralni w miejscowości Luboń koło Poznania. Poważnego urazu można było uniknąć, gdyby właściciel pralni nie zabronił ratownikom rozcięcia maszyny. Mężczyzna chciał uratować sprzęt.

Szczegóły wypadku kobieta opisała na YouTube.

„Przyjechałam do Polski, by zarobić jakiś grosz, żeby było z czego żyć. Po dwóch tygodniach poszukiwań udało mi się znaleźć pracę w pralni. Pralka, przy której pracowałam, bardzo często się psuła. Tak często, że przenoszono nas z jednej pralki na drugą” - powiedziała Ołena Romanenko.

Mówi, nikt nie przeprowadził instruktażu pracy z pralką.

„Musiała zaczepić się pościel, coś takiego. Trzeba wyjąć prześcieradło, jeśli będzie na nim jakaś »bomba« lub węzeł. 15 grudnia prześcieradło się wciągnęło. Zaczęłam wyciągać je ręką. Ją też zaczęło wciągać. Zaczęłam głośno krzyczeć. Od razu podbiegła do mnie Polka, dwie Ukrainki. Brygadzistka nie podeszła ani razu. 20 minut później przyjechali ratownicy. Jeden z nich ściągnął pasek ze spodni, żeby przeciągnąć mi rękę. Następnie przybyli lekarze pogotowia. Ratownicy chcieli rozciąć maszynę, żeby wyciągnąć moją rękę, którą wciągnęło powyżej łokcia. Właściciel pralni zabronił tego. Po godzinie rękę wreszcie wyciągnęli”, – dodała dziewczyna.

Kobieta od razu trafiła do szpitala. Przeprowadzono dwie operacje, trzeba będzie przeprowadzić trzecią. Ręki nie udało się uratować.

 

Praca w Polsce