W Krakowie rośnie liczba Ukraińców, którzy chcą zintegrować się ze społecznością miasta

W Krakowie rośnie liczba Ukraińców, którzy chcą zintegrować się ze społecznością miasta
Władze miasta planują przeanalizować ich potrzeby i doświadczenia związane z mieszkaniem w mieście.

Dziś w Krakowie żyje i pracuje prawie 70 tysięcy Ukraińców. Z tego powodu władze Krakowa zamierzają zbadać ich potrzeby i doświadczenie życia w mieście nie tylko z punktu widzenia gościnności, ale także pod względem ekonomicznym, pisze Wyborcza.pl.

Jak zauważono, to już wyraźny socjologiczny trend, którego władze miasta nie mogą nie zauważać. Jeśli zgodnie z prognozami, przyjezdnych ze Wschodu będzie wciąż przybywać, Ukraińcy będą wkrótce stanowić 10 proc. mieszkańców Krakowa. Większość przyjechała do pracy, ale nie tylko.

Według konsula generalnego Ukrainy w Krakowie, około 8 tysięcy ukraińskich studentów studiuje na uniwersytetach w mieście, a w szkołach uczy się ponad 2 tysiące ukraińskich dzieci. Łączną liczbę Ukraińców w Krakowie konsul oszacował na około 60 do 70 tysięcy osób.

Wszędzie słychać język ukraiński

Ukraińcy pomagają w rozwoju gospodarczym Krakowa – nie tylko pracują w mieście, ale także wynajmują mieszkania, robią zakupy. W 2016 r. kupili prawie 400 nieruchomości (więcej niż Niemcy lub Brytyjczycy). Język ukraiński słychać w sklepach, transporcie publicznym, centrach biznesowych, instytucjach edukacyjnych i na budowach.

"Dla krakowian to zupełnie nowe zjawisko. Po drugiej wojnie światowej w Krakowie nie mieliśmy do czynienia z wielokulturowością w takiej skali. Owszem, od dawna jesteśmy przyzwyczajeni do wielojęzycznego zgiełku w miejscach turystycznych, ale po raz pierwszy od wielu dekad doświadczamy tego, że mieszka u nas na stałe tak liczna mniejszość etniczna", – powiedziała ekonomista i socjolożka Monika Murzyn-Kupisz.

Jej zdaniem, konieczne jest pogłębienie socjologicznych badań tego zjawiska, aby zrozumieć, w jaki sposób Ukraińcy integrują się ze społecznością miasta, jak są postrzegani przez Polaków, czy Ukraińcom trudno jest znaleźć pracę, czy pracodawcy nie zaniżają ich wypłat itp.
Niektórych odpowiedzi udzielają konsultacje przeprowadzane w ramach Barometru Krakowskiego – cyklicznego socjologicznego badania oceny opinii Krakowian. W tym roku będzie on całkowicie poświęcony Ukraińcom.

Ile Polacy zarabiają na podatkach Ukraińców?

Przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Bogusław Kośmider, chciałby zapytać Ukraińców, jak żyją w mieście i co władze miasta mogą zrobić, aby Ukraińcy mogli zostać dłużej, mieszkać i pracować w mieście. Jego zdaniem, Ukraińcy przyczyniają się do rozwoju gospodarczego Krakowa, ponieważ uważa się, że większość z nich jest oficjalnie zatrudniona, a więc płaci podatki.

"Ile mamy z ich podatków? – Nie wiemy tego dokładnie. Można tylko szacować, że mamy do czynienia z milionami złotych. Generalnie dzięki jednemu krakowskiemu podatnikowi wpływa do budżetu miasta 2,5 tys. zł. A zarobki Ukraińców są zbliżone do polskich", – zakłada Bogusław Kośmider.

Według doradców, miasto powinno wspierać lokalne instytucje edukacyjne i firmy, które chcą promować się na Ukrainie. " Krakowskim uczelniom zacznie niedługo spadać liczba studentów. Na promocji na Ukrainie szczególnie powinno zależeć Collegium Medicum UJ, bo w Polsce staniemy wkrótce przed problemem braku lekarzy i pielęgniarek. Będziemy potrzebowali wsparcia pracowników z zagranicy, byłoby wspaniale, gdyby byli wykształceni w Krakowie, w języku polskim ", – powiedziała Małgorzata Jantos, współorganizatorka konferencji "Otwarty Kraków", podczas której badane są potrzeby obcokrajowców mieszkających w Krakowie.

Jak Ukraińcy postrzegają Kraków?

"Pracuję jako kucharz w jednej z krakowskich restauracji. Jestem jednym Ukraińcem w ekipie, pozostali to Polacy. Świetnie się dogadujemy. Co mi przeszkadza? Komunikacja publiczna jest zbyt droga, podobnie jak bilety do muzeów. Przynajmniej dla mnie to zaporowe kwoty ", – powiedział Ołeh, który od dwóch lat pracuje w Krakowie.

Ołeh pracuje w mieście legalnie. Płaci tutaj podatki i już od lipca będzie mógł otrzymać Krakowską Kartę Miejską, która pozwoli mu na zaoszczędzenie do 20%, w szczególności na transporcie publicznym, a także na wydarzeniach kulturalnych miasta. Pytanie tylko, czy będzie wiedział o takiej możliwości, ponieważ Ukraińcy często skarżą się na brak informacji na temat takich możliwości od władz miasta.

W gorszej sytuacji jest Jewhen, który pracuje nieoficjalnie. "Przez pierwsze trzy miesiące nie mogłem się odnaleźć: praca od godz. 6 do 18 na budowie, niskie zarobki, kiepskie warunki mieszkaniowe: w dwuosobowym pokoju hostelowym mieszkaliśmy w osiem osób. Teraz jest lepiej, zmieniłem budowę, mam wyższe zarobki, więcej czasu wolnego ", – powiedział.

Nastia, studentka dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, która pracuje w kuchni w lokalnej kawiarni, mówi, że nie ma czasu na zastanawianie się, co miasto może dla niej zrobić. " Nie mam wolnych weekendów i wieczorów, bo muszę pracować. W dzień jestem na uczelni. Haruję jak wół, ale warto. Nie mogę jednak starać się o Kartę Polaka, która uprawniałaby mnie do darmowych studiów, bo nie mam polskich korzeni", – wyjaśniła.

W jaki sposób dzieci zostaną zintegrowane?

Kiedy w Krakowie zamawia się prywatną taksówkę lub Ubera, istnieje duża szansa, że kierowcą rzeczywiście będzie Ukrainiec. Jeden z kierowców powiedział dziennikarzom, że zdarzyło się, że klienci odmówili wejścia do samochodu, gdy dowiedzieli się, że kierowca nie jest Polakiem. Takie przypadki są jednak rzadkie.

Zdaniem Moniki Murzyn-Kupisz, pojawienie się tak dużej liczby obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do Krakowa z rodzinami, stanowi wielkie wyzwanie dla systemu oświaty miasta.

"Trzeba już teraz myśleć, jak zintegrować z kolegami dzieci, które dopiero uczą się mówić po polsku – wskazuje. Wychodząc naprzeciw takim oczekiwaniom, miasto chciało utworzyć w szkole przy ul. Salwatorskiej klasę o profilu ukraińskim, z dodatkowymi lekcjami o kulturze, literaturze i historii Ukrainy. Miała wystartować we wrześniu ubiegłego roku – nic z tego nie wyszło z braku chętnych. Okazało się bowiem, że ukraińskim rodzicom zależy przede wszystkim na integracji ich dzieci z Polakami. Wolą też, by zamiast ukraińskiego uczyły się niemieckiego czy angielskiego", – powiedziała.

Rada Miasta uważa, że sytuacja ta ulegnie zmianie, gdy Ukraińcy poczują się pewniej w Krakowie.

"Tak naprawdę kluczowym czynnikiem w przyciąganiu nowych mieszkańców ze Wschodu jest nasza życzliwość, a także zrozumienie, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni ", – podsumowała radna miasta Krakowa Małgorzata Jantos.

Artykuły powiązane