UE nie odczuwa bezpośredniego zagrożenia ze strony Rosji

UE nie odczuwa bezpośredniego zagrożenia ze strony Rosji
Takie niedocenienie jest „obraźliwe” dla Rosji, która przywykła do formuły „bać się znaczy szanować”.

 

Europejczycy nie wyczuwają bezpośredniego niebezpieczeństwa wynikającego z działalności Rosji oraz wspierają chociażby minimalny dialog z tym państwem. Co więcej, również nie uważają, żeby Rosja była zagrożeniem dla globalnego bezpieczeństwa lub światowego pokoju.

Napisała o tym w swoim artykule dla ZN.UA Nadija Kowal, kierownik Centrum Badań Międzynarodowych Akademii Dyplomacji przy MSZ Ukrainy, członkini zarządu Rady Polityki Zagranicznej „Ukraiński Pryzmat”.

Według niej badanie przeprowadzone przez PEW w 2016 roku, jeszcze przed wygraną Trumpa, pokazało, że zagrożenie związane z pojawieniem się napięć w relacjach z Rosją znalazło się na piątym miejscu ankiety na temat obaw Europejczyków zaraz po Państwie Islamskim, zmianach klimatycznych, cyberatakach i napływie uchodźców z Bliskiego Wschodu. Na szóstym miejscu znalazł się wzrost Chin, a na siódmym silne i potężne Stany Zjednoczone, które są kluczowym sojusznikiem Europy.

„W pewnym sensie takie niedoszacowanie jest »obraźliwe« dla Rosji, która przywykła do formy »bać się znaczy szanować«. Jednocześnie daje to możliwości (Rosji - red.) do manewrowania na arenie europejskiej. Mówi się, że Rosję trzeba rozpatrywać nie tylko jako problem będący zagrożeniem, ale również jako pomocnika w walce z aktualnymi zagrożeniami. Rzeczywiście część państw, przede wszystkim z południa Europy, wspiera ideę współpracy z Rosją na Bliskim Wschodzie przy długoterminowym rozwiązywaniu kwestii migracji i terroryzmu” - podkreśliła ekspert.

Artykuły powiązane