poniedziałek, 18 grudzień 2017 08:55

Podczas zamieszek w Kijowie ucierpiało 32 funkcjonariuszy

W wyniku starć między aktywistami a policją pod Pałacem Październikowym ucierpiało 32 pracowników służb porządkowych, wszczęto 3 postępowania karne.

Poinformowano o tym wieczorem 17 grudnia w służbie prasowej Stołecznej Policji.

Według informacji obrażeń doznało 15 pracowników Gwardii Narodowej i 17 policjantów, którzy znajdują się w szpitalu w wyniku zatrucia nieznaną substancją, u niektórych odnotowano urazy ciała.

"Uczestnicy akcji pod Pałacem Październikowym sprowokowali starcie z policjantami, w trakcie którego zaczęli stosować nieznany gaz drażniący, rzucali petardy i butelki z wodą. Ponadto, u niektórych funkcjonariuszy odebrano środki specjalne", - czytamy w komunikacie.

W policji również dodano, że w związku z wydarzeniami w pobliżu Pałacu Październikowego wszczęto trzy sprawy karne: na podstawie art. 15, art. 341 (zamach na przejęcie nieruchomości państwowych), art. 345 (Groźba lub przemoc w stosunku do pracownika organu ścigania) i art. 343 (Ingerencja w działalność pracownika organu ścigania) Kodeksu karnego Ukrainy.

"Obecnie sytuacja w stolicy jest spokojna. Policjanci w dalszym ciągu pełnią służbę w centralnej części Kijowa", - zaznaczono.

Jak informują ukraińskie media, lider "Ruchu Nowych Sił" Micheil Saakaszwili po wzięciu udziału w "Marszu za impeachmentem" i przemówieniu na wiecu w Kijowie oświadczył, że w Pałacu Październikowym przy ul. Instytuckiej zostanie ustanowiony "sztab koordynacyjny".

Po konfrontacji z siłami Gwardii Narodowej i policją uczestnicy akcji wdarli się do Pałacu Październikowego, jednak służby nie dopuściły aktywistów do wejścia w głąb budynku. W tym czasie odbywał się tam koncert.

Sam Saakaszwili oświadczył, że nie zachęcał uczestników akcji do przejęcia Pałacu Październikowego i twierdzi, że starcia w pobliżu pod Pałacem w Kijowie wywołał siły Gwardii Narodowej, dlatego wezwał swoich zwolenników nie poddawać się prowokacjom, a udać się pod Radę Najwyższą Ukrainy, pisze "Gordon".

Według jego słów, dyrekcja Pałacu nie pozwoliła demonstrantom zająć budynek, a stróże prawa użyły siły i gazu łzawiącego.

"Zamiast dyrekcji, spotkały nas siły Gwardii Narodowej, które spowodowały przemoc, które spowodowały starcia, które spowodowały korzystanie z gazu, granatów hukowych i, w zasadzie, prowokowały do rozlewu krwi i początku obywatelskiego sprzeciwu" — powiedział Saakaszwili.

Jednocześnie podkreślił, że nie pozwoli zniszczyć budynku.

„Doprawdy ból i krew to nie nasza droga. My jesteśmy zwykłymi ludźmi i prawda jest po naszej stronie... Oni prowokują nas, ale nie możemy grać w ich grę... zajmiemy budynek, kiedy będzie nas coraz więcej i więcej. Jestem gotów oddać wszystko, abyśmy wygrali. Pieniędzy nie mam, ale jestem gotów oddać swoją wolność i swoje życie. Ale nie jestem gotów oddać życia innych ludzi”, - zaznaczył polityk.

Obecnie w Pałacu Październikowym znajdują się wzmocnione siły porządkowe. Część uczestników akcji protestu przeciwko aktualnej władzy rozeszła i a około 500 osób wróciło na Majdan Niezależności, przekazuje "RBK-Ukraina".

 

Praca w Polsce