Przemówienie prezesa ukraińskiego IPN podczas uroczystości poświęconych 75. rocznicy konfliktu ukraińsko-polskiego na Wołyniu

Przemówienie prezesa ukraińskiego IPN podczas uroczystości poświęconych 75. rocznicy konfliktu ukraińsko-polskiego na Wołyniu Foto: facebook.com/volodymyr.viatrovych
Wicepremier Ukrainy oraz prezes ukraińskiego IPN wzięli udział w uroczystościach poświęconych 75. rocznicy konfliktu ukraińsko-polskiego na Wołyniu.

 

Ukraińskie uroczystości z udziałem ukraińskiego wicepremiera Pawła Rozenki oraz prezesa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wjatrowycza odbyły się we wsi Rudka Kozińska niedaleko Łucka.

Jak poinformował ukraiński Instytut Pamięci Narodowej „9 lipca 1943 roku 300 uzbrojonych ludzi, przeważnie Polaków, spaliło w ciągu kilku godzin we wsi Rudka Kozińska 70 gospodarstw z ponad 200 budynkami. Spalono tam także i rozstrzelano 17 osób. Od razu po Rudce Kozińskiej całkowicie spalono wieś Sokół, a następnie częściowo zniszczono wsie: Dorosyn, Zaleśce, Lubcze, Tychotyn i Baszowa”.

Radio Wolna Europa opublikowało wystąpienie Wołodymyra Wjatrowycza podczas uroczystości, które publikujemy poniżej:

Przemówienie podczas uroczystości upamiętnienia ofiar polsko-ukraińskiego konfliktu we wsi Rudka Kozińska na Wołyniu 6 lipca 2018 roku

Druga wojna światowa na Ukrainie – to nie tylko zderzenie dwóch reżimów totalitarnych: nazistowskiego i komunistycznego. To także konflikty zrodzone przez globalny opór. Mniejsze co do wielkości, ale nie mniej brutalne.

To właśnie w ramach II wojny polsko-ukraińska konfrontacja, która tliła się dziesiątki lat, ponownie wybuchła w prawdziwą wojnę między naszymi narodami.

Brutalność II wojny przelała się na konflikt polsko-ukraiński, w którym obie strony popełniły zbrodnie wojenne.

Nie możemy rozdzielić uczestników tego konfliktu na ofiary i katów według narodowość. Zabijali Ukraińców, ale zabijali i Ukraińcy. Mordowali Polaków, ale zabijali i Polacy.

Zabijali w samoobronie, ale również zabijali i niewinnych. Zabijali, wierząc w swoje ideały, ale również nie trzymając się żadnych idei, dla korzyści lub ślepej zemsty.

Tak robili Ukraińcy i Polacy.

Dzisiaj upamiętamy Ukraińców, zamordowanych w Rudce Koizińskiej przez Polaków na niemieckiej służbie. To przykład tego, jak uczestnicy tego konfliktu nie wahali się użyć w nim trzeciej siły, nawet jeśli była wrogą do nich samych.

Tak robili uczestnicy z obu stron konfrontacji.

Wiemy, że Rudka Kozińska to nie jedyna ukraińska wieś, która ucierpiała w tej wojnie.

Wiemy, że ucierpiała w niej i nie jedna polska wieś.

Gdzieś w pobliżu grobów swoich przodków, którzy zginęli z rąk Ukraińców, stoją Polacy.

Musimy pamiętać o wszystkich ofiarach tego konfliktu i szanować ich. To jest nasz obowiązek wobec naszych przodków.

Ale nie wolno nam przeradzać pamięci o przeszłym konflikcie na źródło przyszłych konfliktów. To będzie pogardą nad pamięcią zabitych we wzajemnej konfrontacji, i Ukraińców, i Polaków.

Zachować przyjazne stosunki między naszymi narodami – to jest nasz obowiązek wobec potomków.

Polskie media nazywają prowokacją te uroczystości, które miały miejsce na tydzień przed obchodami tzw. Krwawej Niedzieli, kiedy to wojsko UPA uderzyło jednocześnie w prawie 100 miejscowościach, atakując przede wszystkim ludzi zgromadzonych na niedzielnych Mszach Świętych w kościołach Wołynia oraz informują, że sprawę skomentował prof. Mirosław Szumiło – historyk IPN. Podkreślił on, że polscy historycy jak dotąd odpowiednio nie zbadali i nie rozpoznali sprawy Rudki Kozińskiej. W związku z tym należy założyć, że faktycznie doszło do takiej akcji i to pomimo faktu, że strona ukraińska czerpie wiedzę na jej temat tylko i wyłącznie ze źródeł niemieckich oraz… sprawozdań UPA.

„Po ucieczce wiosną 1943 r. 4 tys. ukraińskich policjantów ze służby dla Niemiec do lasu (do UPA), okupanci niemieccy zaczęli werbować do swojej policji Polaków z Wołynia. W tym czasie trwały już (od lutego 1943 r.) mordy nacjonalistów ukraińskich na Polakach. Część Polaków zgłaszała się do służby w policji niemieckiej szukając okazji do zemsty na Ukraińcach. Jednakże działali oni pod komenda niemiecką i za ich udział w popełnianych zbrodniach odpowiedzialność ponosi okupant niemiecki, a nie społeczeństwo polskie”, – podkreślił prof. Szumiło.

Ponadto historyk IPN podkreślił, że w pacyfikacji Rudki Kozińskiej nie brała udziału Armia Krajowa i nie należy zestawiać tego wydarzenia ze zorganizowanym ludobójstwem Polaków na Kresach i w Małopolsce Wschodniej.

„Również liczba ukraińskich ofiar w Rudce Kozińskiej (17 osób – red.) jest nieporównywalna z zagładą całych polskich wsi dokonywaną przez UPA”, – podsumował Szumiło.

Artykuły powiązane