Dżemilew: Tortury na Krymie to osobista odpowiedzialność Putina

Dżemilew: Tortury na Krymie to osobista odpowiedzialność Putina
Lider Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew uważa, że wszystkie przestępcze działania okupantów na Krymie, w tym tortury FSB, uzgodnione zostały z najwyższą władzą Rosji i osobiście z prezydentem Władimirem Putinem.

 

Dżemilew oświadczył o tym we wtorek na konferencji prasowej w Kijowie, informuje korespondent Ukrinformu.

"Zezwolenie na tortury w ZSRR było na dość wysokim szczeblu - poziomie prokuratora generalnego ZSRR Wyszynskiego w porozumieniu ze Stalinem. Dlatego nieprawidłowym byłoby uznawać tortury, które są stosowane dzisiaj na okupowanym Krymie za inicjatywę FSB. Takie rzeczy dzieją się w porozumieniu z najwyższymi kręgami władzy. Dlatego te działania, które teraz są popełniane, przestępcze nielegalne działania, które są popełniane na okupowanym Krymie to odpowiedzialność najwyższej władzy Federacji Rosyjskiej i samego Putina" - powiedział Dżemilew.

Przypomniał o różnicy tortur, przeprowadzanych przez faszystowskie Gestapo od tych, prowadzonych przez FSB na Krymie.

"Rosyjski pisarz Sołżenicyn w książce »Archipelag GUŁag« porównał działania Gestapo i NKWD-MGB-KGB. Różnica między nimi polega na tym, że Gestapo naprawdę używało nielegalnych metod i stosowało tortury w celu uzyskania jakiejś informacji, a jeśli w trakcie przesłuchania okazało się, że człowiek jest niewinny, to go wypuszczano. Tortury w ZSRR, a teraz w Federacji Rosyjskiej, różnią się tym, że służby dążą do uzyskania od zatrzymanych i aresztowanych ludzi tych dowodów, które są im potrzebne do tego schematu, który już wypracowali dla siebie i domagają się uznania przez człowieka tych zeznań, które potrzebują" - mówi polityk.

To właśnie torturami, podkreślił Dżemilew, pracownicy FSB zmusili Ukraińca Ołeksandra Steszenkę do przyznania się do tak zwanego "podpalenia domu krymskiego muftiego".

"Po upływie 12 dni po aresztowaniu, gdy przyszli spotkać się z nim (Steszenką - przyp.red.) prawnicy, przesadzili go do drugiego auta i wywieźli. Ale przed tym, jak go zabrali, Steszenko zdążył powiedzieć kilka słów adwokatowi. Przekazuję słowa Edema Semedlajewa, z którym regularnie rozmawiam telefonicznie. Powiedział: »Pięć godzin torturowano mnie w morzu, topiono - wyciągano - topiono - wyciągano i byłem zmuszony podpisać wszystko, co ode mnie chcieli. Nie miałem innego wyjścia«. To są jego słowa. Następnie znika on zupełnie, i matka dostaje od niego telefony: »Mamo, nie martw się o nic, u mnie wszystko w porządku, żadnych prawników mi nie trzeba«. To oczywiste, że mówi to, co mu dyktują. To są ich metody" - powiedział Dżemilew.

Sam komentując sprawę "podpalenia domu muftiego", o którą oskarża się Steszenkę, lider Tatarów krymskich zaznaczył, że mieszkańcy Krymu nic nie wiedzą o tej sprawie.

"Kiedy dzieją się takie rzeczy: rzuca się bomby zapalające, podpala się (domy - przyp. red.), w zasadzie powinna być tym zapełniona cała prasa, ale nigdzie żadnej informacji o tym nie było. I teraz, sądząc po publikacji, chodzi o wydarzenia, które miały miejsce jesienią ubiegłego roku, ale do dziś nic o tym ludziom nie wiadomo" - powiedział on.

Według Dżemilewa, po tym, jak historia z "podpaleniem domu muftiego" pojawiła się w prasie, pytał wielu przyjeżdżających z Krymu rodaków - czy naprawdę był atak na dom muftiego, ale nikt żadnej informacji o tym dać mu nie mógł.

Jak informowano, 21 maja FSB Rosji oświadczyła, że ujawniła na Krymie działalność ekstremistycznej grupy stworzonej przez asystenta deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy Dżemilewa Eroła Welijewa "na polecenie Refata Czubarowa przy wsparciu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy". Jak twierdzi rosyjska służba specjalna, "w skład grupy, utworzonej w Charkowie, poza Welijewem weszli byli bokserzy Steszenko i Tretiakow". Zdaniem FSB, Steszenko został skierowany na Krym w kwietniu 2018 roku "dla przygotowania i realizacji prowokacji". Obecnie zrezygnował z prawników i miejsce jego pobytu na Krymie jest nieznane. Wobec Welijewa i Tretiakowa Rosja wysunęła oskarżenie zaocznie, są "poszukiwani federalnym listem gończym".

Artykuły powiązane