„Nie wyjeżdża warstwa wykształcona”: biznesmen wyjaśnił, jak imigranci ekonomiczni pomagają gospodarce Ukrainy

„Nie wyjeżdża warstwa wykształcona”: biznesmen wyjaśnił, jak imigranci ekonomiczni pomagają gospodarce Ukrainy
Zjawisko masowej migracji zarobkowej na Ukrainie warto rozpatrywać z różnych punktów widzenia.

 

Narodowy Bank Ukrainy określa ją jako ważny czynnik hamowania rozwoju gospodarczego, ale to właśnie imigranci ekonomiczni co roku wysyłają do ojczyzny ogromne ilości dolarów.

Jak przekazuje „Obozrewatel”, współwłaściciel firmy „Mołocznyj Alians” Ołeksandr Derkacz na swojej stronie na Facebooku zaznaczył, że niebezpieczeństwo migracji zarobkowej, wyrażone przez Narodowy Bank Ukrainy, nie warto rozpatrywać poza kontekstem.

„Teraz wszyscy piszą o tym zjawisku, wyrwanym z kontekstu. Przeanalizujmy jednak czy w rzeczywistości jest to naprawdę złe. Jeśli chodzi o inflację to bym dyskutował, ponieważ ci sami imigranci przysyłają i przywożą do kraju nie hrywny, a właśnie wartościowe amerykańskie dolary, które zamieniają na hrywny. Około 3,5 - 4 miliardów w roku. Co do rozwoju, to też bym nie był tak jednoznaczny. Nie wyjeżdżają pracownicy umysłowi. Takich pracowników tam nie brakuje. Wyjeżdżają pracownicy fizyczni. Na razie ich migracja prowadzi do wzrostu pensji na Ukrainie” - wyjaśnił.

2335784 1526300560956

Nawet na kwestię podwyżki płac na Ukrainie można spojrzeć z dwóch stron, uważa Derkacz. Dla pracodawców to źle, z kolei dla producentów – dobrze.

„Mnie, jako pracodawcy, opłaca się, aby w moich zakładach pracowali ludzie za 3 tysiące hrywien miesięcznie. A jako producentowi, żeby pozostali zarabiali 30 tysięcy. Żeby kupowali więcej. Myślę, że to zrozumiałe. Niestety, nie jesteśmy bankiem z kapitałem zagranicznym, u nas za 3 tysiące miesięcznie ludzie nie chcą pracować. I ja ich za to nie winię. Sam żyłem za 20 dolarów miesięcznie w latach 90” - napisał biznesmen.

Wyraził on przekonanie, że prędzej czy później tendencje wzrostu płac i odpływu rąk do pracy za granicę ustabilizują się i ludzie zaczną wracać.

„Wzbogaceni doświadczeniem, że leżąc na kanapie snując intrygi na Facebooku, z „euroblachą” i dotacją od państwa, swojej własnej przyszłości i przyszłości kraju za cholerę nie zbudujesz. Pisałem już wiele o migracji zarobkowej, nie chcę się powtarzać. Na razie uważam ją za pozytyw. Lepiej, gdy 3 miliony ludzi pracuje za granicą i żyje po ludzku, niż gdy snują się bez sensu i biegają po naszych ulicach z granatami. Jak będzie dalej, zależy od wielu rzeczy” - stwierdził Derkacz.

Jak przypomina wydanie, najważniejszą konsekwencją migracji zarobkowej dla Ukrainy jest redukcja populacji. Jak oświadczył ukraiński minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin, co miesiąc do pracy wyjeżdża około 100 tysięcy Ukraińców. W tym samym czasie minister polityki społecznej Andrij Rewa zaznaczył, że na emigracji znajduje się 3,2 mln osób, a problem dotknął 9 mln osób (w tym dzieci imigrantów ekonomicznych).

Artykuły powiązane