Na Ukrainie eksplodował po raz kolejny arsenał amunicji

Na Ukrainie eksplodował po raz kolejny arsenał amunicji
W obwodzie czernihowskim płoną magazyny amunicji, trwa ewakuacja ludności z 16-kilometrowej strefy.

 

Jak poinformowała na Facebooku rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy o 3.30 otrzymano informacje od szefa 6. arsenału, że w rejonie miejscowości Icznia w obwodzie czernihowskim doszło do wybuchu na terenie technicznym.

„Niezwłocznie powiadomiono wszystkie odpowiednie służby i organy lokalnej władzy. Odbywa się ewakuacja ludzi. Zorganizowano sztab likwidacji sytuacji nadzwyczajnej. Operatywna grupa, na czele z szefem Sztabu Generalnego wyjechała na miejsce zdarzenia" – napisano w komunikacie.

 

 

Jak informują ukraińskie media, Ministerstwo Obrony Narodowej Ukrainy przeprowadziło specjalną konferencję prasową, na której m.in. oskarżyło kanał 112 Ukraina w publikacji nieprawdziwych danych o ilości amunicji w magazynach w których doszło do wybuchu.

Na stronie internetowej kanału pojawiła się wiadomość o tym, że w magazynach znajduje się 88 tys. ton amunicji. W informacji uściślono, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie potwierdziło nazwanej cyfry.

Rzecznik resortu nie powiedział, ile dokładnie amunicji przechowuje się w magazynach. Kiedy dziennikarze wskazali, że wzięli informacje z oficjalnej strony internetowej Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, rzecznik Ministerstwa Obrony zasugerował aby pytać o szczegóły ratowników. Na chwilę obecną informacja ta na stronie PSSN jest już niedostępna.

Szef wydziału zarządzania kryzysowego lokalnej rady miejskiej Hryhorij Hodun oświadczył, że wybuchy w magazynach amunicji w pobliżu Iczni w obwodzie czernihowskim nie zagrażają mieszkańcom Czernihowa, pisze 0462.ua.

Według jego słów, po nocnym pożarze i eksplozji na terenie wojskowym trwa ewakuacja ludności z 16-kilometrowej do 50-kilometrowej strefy. Podkreślił także, że wokół miejsca awarii są nieprzejezdne drogi, połączenia kolejowe i zabroniono loty.

Szef Ministerstwa Infrastruktury Ukrainy Wołodymyr Omelan na swoim Facebooku dał własną ocenę wybuchu, do którego doszło w magazynach amunicji w obwodzie czernihowskim.

"Co wspólnego z wojną w Naddniestrzu, Gruzji, okupacją Krymu i wojną na wschodzie Ukrainy, destrukcja Syrii, morderstwa w Londynie, Kijowie, Salisbury, hakerskie ataki w Holandii, na Ukrainie, interwencje w wyborach na całym świecie? Jak i wybuchami w ukraińskich magazynach? Odpowiedź jest jedna: Rosja-Moskwa-Kreml" – napisał Omelan.

Natomiast wicepremier Ukrainy Wjaczesław Kyryłenko oświadczył na Twitterze, że wybuchy w Iczni przypadkowo zbiegły się w czasie z Synodem odnośnie przyznania Ukrainie tomosu. Według niego Kreml jest gotowy na wszystko, aby nie dopuścić do udzielenia autokefalii Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej.

"Chciałbym myśleć, że możliwa dywersja w wojskowych magazynach w czernihowskim (obwodzie – przyp. Red.) i początek rozpatrzenia przez Święty Synod w Stambule kwestii o udzielenie autokefalii dla ukraińskiej cerkwi zbiegły się przypadkowo. Jednak dla wszystkich jest jasne, że Kreml jest gotów na wszystko, aby nie dopuścić tomosu" – napisał.

Wartość zniszczonej podczas pożaru w magazynach pod Icznią amunicji, które nie są produkowane na Ukrainie, wynosi setki milionów dolarów. Powiedział o tym członek kolegium Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Anton Heraszczenko na antenie kanału „Perszyj”.

"Tragedia w tym, że Ukraina po raz kolejny straci amunicję - zapas, który jest wart setki milionów dolarów, a które na Ukrainie nie jest produkowana. Tam teraz wybuchają deficytowe pociski do 122 mm haubic, pociski do reaktywnych systemów Grad. To jest to, czego na Ukrainie się nie produkuje" - powiedział on.

Informacji o ofiarach i poszkodowanych nie ma.

Przypomnijmy, że ubiegłym roku podobny incydent na Ukrainie miał miejsce w miejscowości Bałaklija.

Artykuły powiązane