Rosja przygotowuje atak chemiczny w okupowanym Donbasie

Rosja przygotowuje atak chemiczny w okupowanym Donbasie
Rosja i kontrolowane przez nią siły okupacyjne w Donbasie mogą przygotowywać prowokację z użyciem broni chemicznej na niekontrolowanym przez Ukrainę terenie regionu w celu jej zdyskredytowania.
 

Poinformował o tym koordynator grupy „Informacyjny Opór”, deputowany Dmytro Tymczuk.

 
„Upór, z którym Kreml uczepił się tematu oczekiwanego (tylko przez nich samych) »ataku chemicznego SZ Ukrainy w Donbasie«, powoduje poważne obawy. Tym bardziej że o tym »ataku«, dziwnym zbiegiem okoliczności, Moskwa teraz już na poziomie MSZ Federacji Rosyjskiej zaczęła grzmieć w przeddzień dwóch wydarzeń, które odbędą się w grudniu tego roku – przeprowadzenia 15 grudnia Zjednoczeniowego Soboru w sprawie utworzenia Jednolitego Lokalnego Kościoła Prawosławnego na Ukrainie i rozpatrzenia 17 grudnia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ projektu rezolucji »Problem militaryzacji Autonomicznej Republiki Krym i miasta Sewastopol (Ukraina), a także części Morza Czarnego i Azowskiego« - zaznaczył deputowany.
 
Tymczuk przypomniał również historię legalizacji przez Rosję „informacji” o „przygotowywanym ataku chemicznym”: 22 listopada „wywiad DRL” poinformował, że „do kontrolowanego przez Ukrainę Artemiwśka w obwodzie donieckim przybyła grupa specjalistów wojskowych z Wielkiej Brytanii w celu przeprowadzenia ataku chemicznego na północy DRL”. 26 listopada pojawiło się oświadczenie stałego przedstawiciela Rosji w OBWE Aleksandra Łukaszewicza o tym, że SZ Ukrainy „przygotowują prowokację z użyciem broni chemicznej w Donbasie”. Z kolei 5 grudnia na konferencji prasowej MSZ Federacji Rosyjskiej poinformowała o tym rzecznik resortu Marija Zacharowa, precyzując: „Takie działania mogą spowodować ofiary wśród ludności cywilnej i są sprzeczne nie tylko z porozumieniami mińskimi, ale również z międzynarodowymi umowami o zakazie i ograniczeniu broni masowego rażenia”.
 
„Oczywiste jest, że Zacharowa może pleść cokolwiek. Jednak w tym przypadku chodzi o oficjalne oświadczenie rosyjskiego MSZ, przedstawione nie w palarni restauracji po odśpiewaniu kolejny raz »Kalinki«, a na konferencji prasowej. A tego nie wolno ignorować” - podkreślił Tymczuk.
 
W tym kontekście przypomniał, że 24 listopada w Syrii, w północno-zachodniej części Aleppo, został przeprowadzony atak chemiczny, w wyniku którego ucierpiało około 100 osób. I przed nim, i zaraz po nim rosyjska propaganda „z całych sił” formułowała tło informacyjne o przeprowadzeniu ataku przez siły syryjskiej opozycji przy pomocy Zachodu.
 
Według Tymczuka, jedną z najważniejszych wiadomości w rosyjskich mediach (powołując się na „arabskojęzyczne media”) było to, że rzekomo „21 listopada 2018 roku do prowincji Idlib przybyli chemicy, przypuszczalnie francuscy wojskowi specjaliści, w celu wspomagania powstańców w wyposażenie amunicji artyleryjskiej i moździerzowej substancjami trującymi”. A następnie opozycja rzekomo przeprowadziła atak chemiczny przeciwko mieszkańcom Aleppo.
 
„Atak informacyjny Rosji był na tyle skuteczny, że Departament Stanu USA był zmuszony oficjalnie zdementować udział sił syryjskiej opozycji w tym ataku. A przy okazji poinformował, że (cytat) »amerykański rząd ma inne informacje, świadczące o udziale rosyjskich i syryjskich żołnierzy w incydencie z użyciem gazu łzawiącego przeciwko ludności cywilnej Aleppo« - zaznaczył deputowany.
 
Jednocześnie porównał tę sytuację ze stosownymi wiadomościami w rosyjskich mediach w sprawie rzekomego ataku chemicznego w Donbasie: „Niczego to nie przypomina? Do Syrii, według wersji Kremla, przybyli rzekomo »francuscy specjaliści wojskowi«, po czym wkrótce przez »siły opozycji« zostały użyte substancje trujące. Teraz do Donbasu, według wersji tego samego źródła przybyli (i w tym samym celu) »wojskowi brytyjscy specjaliści« - »pomagać SZ Ukrainy«.
 
W ten sposób, podsumował Tymczuk, „najprawdopodobniej wygląda na to, że stoimy na progu kolejnej rosyjskiej prowokacji w Donbasie – teraz z użyciem broni chemicznej”. Czy ta prowokacja zostanie przeprowadzona, a jeśli będzie, to kiedy dokładnie – nie wiadomo (całkiem możliwe, że może to wydarzyć się na tle wyżej wymienionych wydarzeń grudnia 2018 roku, w celu „przejęcia tematu” i zdyskredytowania Ukrainy), zaznaczył deputowany.
 
„Nie ma jednak wątpliwości, że taki scenariusz na Kremlu przygotowano i już teraz tworzą dla niego potężne informacyjne wsparcie” - powiedział koordynator grupy „Informacyjny Opór”.