Pojawiły się nowe dane o liczbie ofiar na Majdanie

Pojawiły się nowe dane o liczbie ofiar na Majdanie
24 listopada 2013 roku do 22 lutego 2014 roku zostało zabitych i rannych 1700 uczestników akcji protestacyjnej w stolicy i 1000 pracowników organów ścigania.

 

W sprawie byłych berkutowców, których oskarżono o masowe zbrodnie wobec uczestników Majdanu, opublikowano ogólne statystyki poszkodowanych w sprawach karnych z czasów Majdanu w Kijowie.

Jak informuje korespondent UNIAN, informacje statystyczne zostały podane do wiadomości publicznej na posiedzeniu Swiatoszyńskiego Sądu Rejonowego Kijowa przez przewodniczącego w sprawie sędziego Serhija Diaczuka. Według statystyk, w okresie od 24 listopada 2013 roku do 22 lutego 2014 roku zginęło 66 uczestników akcji protestacyjnej, którzy zostali zabici z broni palnej oraz 13 funkcjonariuszy. Wszystkie przypadki śmierci funkcjonariuszy miały miejsce w okresie od 18 do 21 lutego włącznie. W sumie za poszkodowanych w różnych sprawach karnych uznano około 1700 uczestników Majdanu i około 1000 funkcjonariuszy.

Należy zauważyć, że strony oceniły te dane diametralnie różnie. Adwokat byłych berkutowców Ołeksandr Horoszynśkyj poinformował, że taka liczba ofiar, a w szczególności zabitych milicjantów, obala tezę oskarżycieli o pokojowym charakterze protestów, a to oznacza, że większość zarzutów dla byłych berkutowców powinna zostać wycofana.

Z kolei adwokat ofiar Jewhenija Zakrewśka zauważyła, że statystyki te nie są pełne, gdyż znaczna liczba uczestników protestu, po prostu bała się udać do szpitala po tym, jak ucierpiała w wyniku działań organów ścigania, bo ze szpitali milicja zabierała ich na posterunki, a następnie do sądu, a później do aresztów śledczych. Ponadto, nie wszystkie faktyczne ofiary milicjantów (nawet ci, którzy zwracali się do lekarzy) zgodzili się być pokrzywdzonymi w sensie prawnym, podczas gdy przypadki poszkodowanych funkcjonariuszy w tym czasie zostały dokładnie udokumentowane i informacja ta przez ówczesną władzę była wszelkimi sposobami rozpowszechniana.

Zakrewśka podała również przykład, że w czasie Majdanu przywiozła do szpitala pobitego uczestnika protestu i podała w oddziale swój adres domowy jako adres poszkodowanego, a po kilku dniach pojawili się u niej milicjanci, którzy poszukiwali tego człowieka. Z kolei prokurator Janis Simonow zauważył w sądzie, że statystyka ta nie zaprzecza punktom oskarżenia wobec byłych berkutowców, ponieważ żaden z tych, kto został zabity lub ranny, nie stanowił zagrożenia dla organów ścigania, które prowadziły ogień do demonstrantów.

Artykuły powiązane